Od wykonania tych zdjęć minęło już kilka miesięcy, ale...to chyba nie zmienia faktu, że są fajną pamiątką z czasu, gdy Kalina miała trochę ponad miesiąc, przyjechała (a mówiąc ściślej - przyleciała ;) do niej ciotka Honia, która zamiast ręki miała aparat fotograficzny. No tak już ma, gdy widzi takie małę, a jednak wielkie, codzienne, a jednak tak wyjątkowe chwile :). Tego po prostu nie można nie sfotografować...
Content
Showing posts with label Dziecięco. Show all posts
Showing posts with label Dziecięco. Show all posts
Zdjęcie miesiąca
Ponieważ aktualizacja bloga leży ciągle w sferze moich mocno podtrzymywanych i niedopełnianych obietnic, ustanowiłam sobie absolutne minimum, które musi się tu pojawić. Będzie to zdjęcie miesiąca.
Nie miałam wątpliwości, jaki kadr pójdzie na pierwszy ogień.
Spryciula, czyli czteromiesięczna dziewczyna z charakterem ;).
Nie miałam wątpliwości, jaki kadr pójdzie na pierwszy ogień.
Spryciula, czyli czteromiesięczna dziewczyna z charakterem ;).
Rodzinny spacer w obiektywie
Najwyższy czas odkurzyć bloga. Tegoroczna zima fotograficznie niewiele daje nam na razie możliwości, by docenić i zamknąć w kadrach jej śnieżne piękno. Dlatego w ramach nadrabiania blogowych zaległości wrócę do jednego z jesiennych plenerów.
Patrzę na te zdjęcia i powraca wspomnienie tego wspaniałego, rodzinnego popołudnia, pełnego rozbrykanych dzieci i przecudych jesiennych barw. Zdjęcia powstały niejako przy okazji, by uwiecznić radość wspólnego rodzinnego czasu. Mam nadzieję, że nie tylko ja jako autorka i współuczestniczka te pozytywne emocje na tych zdjęciach dostrzegam.


Patrzę na te zdjęcia i powraca wspomnienie tego wspaniałego, rodzinnego popołudnia, pełnego rozbrykanych dzieci i przecudych jesiennych barw. Zdjęcia powstały niejako przy okazji, by uwiecznić radość wspólnego rodzinnego czasu. Mam nadzieję, że nie tylko ja jako autorka i współuczestniczka te pozytywne emocje na tych zdjęciach dostrzegam.


Jesienne plenery - zwiastun
Bardzo intensywny weekend za mną i bardzo intensywny tydzień przede mną.
No ale sama tego chciałam ;).
Tonę w obróbce, nie wiem, w co ręce włożyć, od kogo zacząć: przyszła mama, piękne kobiety, wesoła rodzinka czy może słodkie chłopaki...?
Sama siebie poganiam, bo nie mogę się doczekać, gdy i sami zainteresowani będą mogli nacieszyć oczy zdjęciami, które powstały.
W tej niecierpliwości pokażę Wam choć zajawkę: z takim zamyślonym Guciem spacerowałam wczoraj po Młocińskim Lesie.
No ale sama tego chciałam ;).
Tonę w obróbce, nie wiem, w co ręce włożyć, od kogo zacząć: przyszła mama, piękne kobiety, wesoła rodzinka czy może słodkie chłopaki...?
Sama siebie poganiam, bo nie mogę się doczekać, gdy i sami zainteresowani będą mogli nacieszyć oczy zdjęciami, które powstały.
W tej niecierpliwości pokażę Wam choć zajawkę: z takim zamyślonym Guciem spacerowałam wczoraj po Młocińskim Lesie.
Wakacje 2012 - tygodnie 8., 9.
Ostatnie tygodnie projektu nie należały do najłatwiejszych, głównie
dlatego, że Maciek kompletnie nie chciał już współpracować i musiałam radzić sobie bez niego :).
Myślę, że właśnie doświadczenie w pracy z modelem permanentnie niecierpliwym, niechętnie współpracującym, nieprzewidywalnym, jakim nierzadko okazuje się dziecko, to najcenniejsza zdobycz tegoż letniego projektu.
TYDZIEŃ 8
2. Lato w mieście - reportaż
[pierwszy raz trafiliśmy na takie zagęszczenie na miejskim placu zabaw]



9. Zabawa - zdjęcie dnia
Zabawa w szkołę sprzed kilkuset lat (w skansenie we Wdzydzach).
Wiem, wiem, poprzedni reportaż jest dużo bardziej zabawowy. Ale polubiłam to podpatrzone ujęcie na tyle, że podpięłam je pod ten projektowy temat...

17. Morskie opowieści - zdjęcie dnia
Od początku projektu wiedziałam, że nie odwiedzimy w tym roku morza czy innego oceanu, więc będę musiała opowiedzieć o morzu bez morza. Wiedziałam, miałam pomysł i odkładałam temat z tygodnia na tydzień...I tak oto mocno nadwyrężona cierpliwość Maćka pozwoliła jedynie na taką realizację tematu:

TYDZIEŃ 9
11. Na łące - zdjęcie dnia

25. Wakacyjne skarby - zdjęcie dnia
Taką pamiątkę z Zakopanego przywiózł sobie Maciek.

No i czas na finał, czyli:
15. Letni deszcz - zdjęcie dnia
Nie, nie, to nie jest dziecko, które jest umęczone kilkugodzinnym spełnianiem wizji mamy-fotografki. To po prostu bunt, bo mama po 3 minutach pstrykania poprosiła o jeszcze jedną próbę....za dużo.
Cóż, to chyba najlepszy dowód na to, że najwyższy czas na zakończnie projektu i przerwę dla mojego ukochanego modela.

Myślę, że właśnie doświadczenie w pracy z modelem permanentnie niecierpliwym, niechętnie współpracującym, nieprzewidywalnym, jakim nierzadko okazuje się dziecko, to najcenniejsza zdobycz tegoż letniego projektu.
TYDZIEŃ 8
2. Lato w mieście - reportaż
[pierwszy raz trafiliśmy na takie zagęszczenie na miejskim placu zabaw]



9. Zabawa - zdjęcie dnia
Zabawa w szkołę sprzed kilkuset lat (w skansenie we Wdzydzach).
Wiem, wiem, poprzedni reportaż jest dużo bardziej zabawowy. Ale polubiłam to podpatrzone ujęcie na tyle, że podpięłam je pod ten projektowy temat...

17. Morskie opowieści - zdjęcie dnia
Od początku projektu wiedziałam, że nie odwiedzimy w tym roku morza czy innego oceanu, więc będę musiała opowiedzieć o morzu bez morza. Wiedziałam, miałam pomysł i odkładałam temat z tygodnia na tydzień...I tak oto mocno nadwyrężona cierpliwość Maćka pozwoliła jedynie na taką realizację tematu:

TYDZIEŃ 9
11. Na łące - zdjęcie dnia

25. Wakacyjne skarby - zdjęcie dnia
Taką pamiątkę z Zakopanego przywiózł sobie Maciek.

No i czas na finał, czyli:
15. Letni deszcz - zdjęcie dnia
Nie, nie, to nie jest dziecko, które jest umęczone kilkugodzinnym spełnianiem wizji mamy-fotografki. To po prostu bunt, bo mama po 3 minutach pstrykania poprosiła o jeszcze jedną próbę....za dużo.
Cóż, to chyba najlepszy dowód na to, że najwyższy czas na zakończnie projektu i przerwę dla mojego ukochanego modela.




































